Moje wiersze na modowo.pl

14 marca 2013 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Od dzisiaj przez kilka kolejnych dni na portalu modowo.pl będą ukazywać się moje wiersze. Zapraszam do lektury!

http://modowo.pl/pl/static/wiersze-o-milosci-hanna-dikta-list-do-corki-botanika

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

List do Paula Gauguina

31 grudnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Przyszedłeś do mnie w sylwestrowy wieczór, kiedy zamiast pić i tańczyć,
czytałam książkę na tapczanie córki, niepodobna ani do mieszczańskiej żony,
ani czternastoletnich Tahitanek, o ciałach lubieżnie układanych na warstwie werniksu.
Ot, skrupulatna pracownica giełdy, której Mette nie pozwala na pisanie książek.

Na moim trakcie do raju nie będzie się chodziło na bosaka, nie zarażę się kiłą,
nie opuszczę męża i, patrząc na rzekę, nie pomyślę, żeby wrzucić do niej trzyletniego synka.
Umrę w dwuosobowym pokoju z łazienką, z morfiną metodycznie rozpuszczaną w żyłach
i łacińską formułką szpitalnego kapelana. Kiedy minie sto lat, nie odwiedzę nikogo
pięć minut przed północą, bo mnie wtedy, Paul, po prostu nie będzie

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Z punktu A do punktu B

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

To zawsze jest szyba pociągu, tylko czasem on stoi na peronie,
czasem ja, to zawsze jest zmniejszający się świetlny punkt,
wraca z zapachem lub z dźwiękiem, raz zrobiłam mu zdjęcie.

Drzwi zwykle zatrzaskują się w połowie drogi,
zanim miasta przerosną lasy, a konduktor powtórnie zażąda biletu.
Kryza powoli zaciska się na szyi, pokarm nabrzmiewa w piersiach,
a nogi układają się pod właściwym kątem.

W żółtym świetle jarzeniówek dogasają wulkany,
znowu jestem śmiertelna

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Podwójna

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Bywam obiema, zwęgloną Dorą i przechrztą Rachelką,
którą uszczęśliwiło czterdzieści
polskojęzycznych kanałów o przyrodzie.

Tamta pierwsza co noc traci dziecko w płomieniach,
gwałcona przeżywa świętokradczą rozkosz
i nie może powstrzymać mrowienia nóg, gdy myśli o matce.

Druga znieczula się kojącym światłem supermarketów,
kiepską literaturą i zapachem piżma.
W kremach anti wrinkle szuka sposobu na nieśmiertelność.

Kiedyś ocalone z pożogi córki zmienią jej ostatniego
pampersa. I nawet nie zdąży się zdziwić,
że na ekranie tak szybko pojawiły się napisy

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Oddział jednego dnia

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Na szpitalnych łóżkach przypominałyśmy
prostytutki z obrazu Toulouse-Lautreca,
blade zwierzęce mięso z watą między udami.

Zdziwiłeś się, kiedy poprosiłam przez telefon,
żebyś zanucił tę piosenkę Marie,
przy której zawsze rozpinasz mi buty.

Nie widziałeś, jak na rozkaz korzystam z toalety,
podciągam koszulę. Sprowadzona do tkanek
potrafiłam nawet śmiać się z kiepskich żartów pielęgniarki.

Najgłośniej chichotała czarna spod okna,
wczoraj w nocy umarło w niej dziecko

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Na Zielone Świątki

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Ciągle zachłannie ocierasz się o plecy, smakujesz gęstą krew,
opowiadasz o córkach, które chciałbyś spłodzić, moich mlecznych piersiach.
Pachniesz jak młoda suka, dzieciństwo i wymarzone egzotyczne wyspy.

Nie jesteś zazdrosny o chłopców, z którymi całuję się w takt jarmarcznej piosenki,
dobrze wiesz, że wystarczy gwizdnąć, przytknąć dłoń do uda.

Schylony w wysokiej trawie, znowu doczepisz mi skrzydła,
będziemy długo kołować nad zastygłym Bugiem, odurzać się zapachem palonego zioła.
Tak tu u was pięknie, powiesz, a to zaledwie brudna woda i drzewa.
Kiedy umrę, nie oddawaj książek.

Jeszcze nie wiemy, że to ja pierwsza wejdę do rzeki,
ozdobię dom tatarakiem

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop