Recenzja Piotra Wiktora Lorkowskiego – wkrótce w „Toposie”

3 lutego 2013 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Zamieszkują te wiersze rozmaite kobiety. Jedne pośród szpitalnej makabry, potrafią być heroicznie czułe nawet dla umarłych dzieci („Siostra Marta od aniołów”). Inne trwają mocno uczepione samej powierzchni istnienia, pośród jarmarcznych błyskotek („Lunapark”). Modelunki postaci obok bogactwa obrazowania, pozwalają uważać „Stop-Klatkę” za debiut udany. Aczkolwiek polecałbym go przede wszystkim zaawansowanym czytelnikom.

Już wkrótce w sopockim dwumiesięczniku literackim „Topos” ukaże się recenzja mojej książki, autorstwa Piotra Wiktora Lorkowskiego. Tymczasem obszerny jej fragment można przeczytać na blogu krytyka, pod adresem: http://nowelitery.blogspot.com/2013/02/hanna-dikta-stop-klatka-biblioteka.html

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Kolejne echo „Stop-klatki” – tekst Teresy Rudowicz w „Migotaniach”

16 grudnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

W najnowszych „Migotaniach” (Nr 3 (36) 2012) ukazał się tekst Teresy Rudowicz pt. „O śmierci w wierszach Żulińskiego, Dakowicza, Klary i innych”, a w nim kilka akapitów poświęconych mojej książce. Teresa Rudowicz napisała m.in.: Wiersze Dikty bolą, ale nie może być inaczej, kiedy czytelnik staje się świadkiem bolesnego odcinania pępowiny, powolnego „oddawania” matki walczącej ze śmiertelną chorobą.
W Internecie artykuł dostępny pod adresem:

http://www.aleksandrzak.net/knp/?pl_zulinski-dakowicz-klary-fietkiewicz-dikta-o-smierci,109

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Recenzja Czesławy Długoszek w „Powiecie Słupskim”

22 października 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

…dlatego liryczna bohaterka wierszy Hanny Dikty przekracza granice, także kulturowe, przyjmując role kobiety w kwefie, Anny z „Anny Kareniny”, Racheli, by zdemaskować przypisaną kulturą, obyczajem, biologią rolę i stanąć na wprost alter ego, by wreszcie dostrzec, patrząc w lustro, mężczyznę: „twardy facet, dokładnie taki, jakiego zawsze chciałam przy sobie mieć”. To droga do harmonii i pełni? Taka zdaje się być konkluzja lirycznych zmagań Hanny Dikty.

Cała recenzja dostępna na stronie:

http://objazdowy.bloog.pl/id,332222831,title,O-debiucie-Hanny-Dikty,index.html

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Recenzja Wandy Skalskiej w „Latarni Morskiej”

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

Szczupły objętościowo tomik (liczący 33 utwory) przykuwa uwagę bogatą materią poetycką, językiem niesztucznym i obrazowaniem opartym nie na ogólnikach czy kliszach zużytych, lecz na konkretach samodzielnie wypracowanych.

Ta poezja – dzięki „prostemu” mówieniu o rzeczach ostatecznych, zyskuje walor uniwersalny. Wymiar uniwersalny spoza rewirów marketingu plastikowych dawców porad „co, jak, kiedy i dlaczego”.

Reasumując: warto zwrócić uwagę na ten debiut. Bo wiele obiecuje – niebanalnym językiem, namysłem, świeżą refleksją i świadomą rezygnacją z panoszącej się w najmłodszej współczesnej poezji pustej „nowomowy”. A napięcie liryczne jej strof cechuje rzadko dziś spotykany autentyzm.

Cała recenzja na stronie „Latarni Morskiej”:

http://latarnia-morska.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=968%3Aqstop-klatkaq-hanny-dikty&catid=40%3Aport-literacki&Itemid=64&lang=pl

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

„Funeralis bez pompy” – recenzja Weroniki Górskiej w „artPapierze”

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

Tworząc dojrzałą, ustabilizowaną osobowość, bohaterka tomu Dikty, zgodnie z teoriami genderowymi, wykształca w sobie zarówno cechy kobiece, jak i męskie. Mimo że „maluje rzęsy” („Mężczyzna z lustra”), ma też w sobie siłę i stanowczość „twardego faceta” („Mężczyzna z lustra”).

Bardzo interesujące okazują się nawiązania poetki do książek, filmów, obrazów. Aluzje do dewizy Scarlett O’Hary: „Pomyślę o tym jutro” („Lunaparki”) czy do ubezwłasnowolnienia pacjentów szpitala psychiatrycznego z „Lotu nad kukułczym gniazdem” („W kolejce po lobotomię”) nadają wierszom autorki „Stop-klatki” dodatkowego smaczku, pozwalają na wielopoziomową interpretację.

„Stop-klatka” to bardzo dojrzały, przemyślany debiut, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Zapis oswajania traumy śmierci, dorastania, poczucia wyobcowania i nieudanych związków w wydaniu Hanny Dikty okazuje się nasycony silnymi emocjami, a zarazem doskonały artystycznie.

Cała recenzja dostępna na stronie „artPapieru”:

http://artpapier.com/?pid=2&cid=17&aid=3312

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

„Dolorosa existentia” – recenzja Leszka Żulińskiego w „Twoich Wiadomościach”

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

W dobie postmodernistycznej polifonii koncerty indywidualizmu twórczego bywają czymś zdumiewająco pięknym i odkrywczym. Gdy wsłuchuję się w „skrzypce” Dikty, czuję się podekscytowany jak meloman. Choć ona gra raczej jesienne nokturny, a nie wiosenne, skoczne canzony.

Jak to ostatnio bywa w nowej poezji – wszystko sprowadza się do języka, który już nie szuka wzorców, powinowactw ani zadomowionych od dawna poetyk (o czym wspomniałem na początku tej recenzji). Dikta posiada „ton”, po którym jest rozpoznawalna.

Dlatego też twierdzę, że świat Hanny Dikty jest światem dramatycznym, osobnym, pełnym autonomicznych refleksji i klimatów, przejmującym w swych ciemnych wizjach i dekoracjach, budujących nastroje, które po tej lekturze w nas pozostaną.


Cała recenzja dostępna na stronie „Twoich Wiadomości”:

http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/uwaga-%C5%9Bwietny-debiut

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Posłowie książki „Stop-klatka” autorstwa Dawida Junga

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

„Stop-klatka” jest opowieścią o relacjach córki z matką, o śmierci jednej z nich, o codzienności, żalu i metafizyce. Śmierć skadrowana przez poetkę gdy trzeba zniszczyć po bliskiej osobie okulary, Biblię i listy pisane z hospicjum posiada wiele wymiarów, choć na pierwszym planie trwa się tylko oddzielonym granicą koloru. Dla bohaterki stop-klatka zatrzymała się na dziewiętnastym roku życia, kiedy była świadkiem wynoszenia zwłok matki: „Potraktowali ją jak mebel, zniszczony stolik pod telewizor./ Może słusznie: włosy, które wypadły z prześcieradła,/ nie były przecież prawdziwe”. Od tamtej chwili „Nie ma teraz, jutro: zawsze jest przedwczoraj./ W ciele trzydziestolatki zabawna karlica”. Ta książka jest swego rodzaju poetyckim pamiętnikiem, silva rerum o dorastaniu bez kobiecego wzorca, szukaniu własnego języka i tożsamości, budowaniu relacji z mężczyznami. „Zamiast pocałunku – seks, zamiast snu – drzemka na peronie”.

Dikta prowadzi ciekawą i ryzykowną grę z czytelnikiem, jej Gestalt jest niespokojny, posiada kilka przeplatających się kobiecych natur – od kobiety z obozu piątego tańczącej kadosh, branej wcześniej w szpitalnej toalecie po retrospekcję z dziewczynką w komunijnej sukience. Na tle najnowszych kobiecych debiutów poetyckich Diktę wyróżnia indywidualne spojrzenie na historiozofię, remiks kultur, świadome kontrastowanie tradycji i ponowoczesności („Bywam obiema, zwęgloną Dorą i przechrztą Rachelką” z wiersza „Podwójna”). Dikta jest również wnikliwym obserwatorem namiętności do sztuki powielającej szaleństwo, jak w ironicznym wierszu „Kochała tylko van Gogha”, w którym pani od polskiego w przyciasnym gorsecie nuciła w autobusie pastorałkę i „namalowała Słoneczniki/ śliną na kasowniku”. Stąd może szukanie przez bohaterkę ratunku w lunaparkach i cudzych pamiętnikach, drobna celebracja własnej empatii.

Jedną z motoryk „Stop-klatki” jest częsty powrót do stanów granicznych czy ukazywanie w nowych kontekstach przedmiotów posiadających dłuższą żywotność od nas. Przywołana wcześniej peruka matki pojawi się później przy okazji intymnych relacji z mężczyzną, który „prosił, żeby go w niej kochała.// Przyglądając się swojemu odbiciu w szybie, pomyślała,/ że z profilu coraz bardziej przypomina matkę”. Hanna Dikta stworzyła bohaterkę transgresyjną, przekraczającą granice kultury i zastanych schematów, wielowymiarową, reinterpretującą śmierć. Niniejszym debiutem polska poezja funeralna wzbogaciła się o dojrzałą poetkę, która w intymny sposób potrafi mówić o sprawach najważniejszych – miłości i przemijaniu.

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop