Archiwum miesięcy: Sierpień 2012

Z punktu A do punktu B

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

To zawsze jest szyba pociągu, tylko czasem on stoi na peronie,
czasem ja, to zawsze jest zmniejszający się świetlny punkt,
wraca z zapachem lub z dźwiękiem, raz zrobiłam mu zdjęcie.

Drzwi zwykle zatrzaskują się w połowie drogi,
zanim miasta przerosną lasy, a konduktor powtórnie zażąda biletu.
Kryza powoli zaciska się na szyi, pokarm nabrzmiewa w piersiach,
a nogi układają się pod właściwym kątem.

W żółtym świetle jarzeniówek dogasają wulkany,
znowu jestem śmiertelna

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Podwójna

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Bywam obiema, zwęgloną Dorą i przechrztą Rachelką,
którą uszczęśliwiło czterdzieści
polskojęzycznych kanałów o przyrodzie.

Tamta pierwsza co noc traci dziecko w płomieniach,
gwałcona przeżywa świętokradczą rozkosz
i nie może powstrzymać mrowienia nóg, gdy myśli o matce.

Druga znieczula się kojącym światłem supermarketów,
kiepską literaturą i zapachem piżma.
W kremach anti wrinkle szuka sposobu na nieśmiertelność.

Kiedyś ocalone z pożogi córki zmienią jej ostatniego
pampersa. I nawet nie zdąży się zdziwić,
że na ekranie tak szybko pojawiły się napisy

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Oddział jednego dnia

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Na szpitalnych łóżkach przypominałyśmy
prostytutki z obrazu Toulouse-Lautreca,
blade zwierzęce mięso z watą między udami.

Zdziwiłeś się, kiedy poprosiłam przez telefon,
żebyś zanucił tę piosenkę Marie,
przy której zawsze rozpinasz mi buty.

Nie widziałeś, jak na rozkaz korzystam z toalety,
podciągam koszulę. Sprowadzona do tkanek
potrafiłam nawet śmiać się z kiepskich żartów pielęgniarki.

Najgłośniej chichotała czarna spod okna,
wczoraj w nocy umarło w niej dziecko

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Na Zielone Świątki

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta
Komentarze są wyłączone

Ciągle zachłannie ocierasz się o plecy, smakujesz gęstą krew,
opowiadasz o córkach, które chciałbyś spłodzić, moich mlecznych piersiach.
Pachniesz jak młoda suka, dzieciństwo i wymarzone egzotyczne wyspy.

Nie jesteś zazdrosny o chłopców, z którymi całuję się w takt jarmarcznej piosenki,
dobrze wiesz, że wystarczy gwizdnąć, przytknąć dłoń do uda.

Schylony w wysokiej trawie, znowu doczepisz mi skrzydła,
będziemy długo kołować nad zastygłym Bugiem, odurzać się zapachem palonego zioła.
Tak tu u was pięknie, powiesz, a to zaledwie brudna woda i drzewa.
Kiedy umrę, nie oddawaj książek.

Jeszcze nie wiemy, że to ja pierwsza wejdę do rzeki,
ozdobię dom tatarakiem

Wiersz pochodzi z tomu „Stop-klatka”

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Recenzja Wandy Skalskiej w „Latarni Morskiej”

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

Szczupły objętościowo tomik (liczący 33 utwory) przykuwa uwagę bogatą materią poetycką, językiem niesztucznym i obrazowaniem opartym nie na ogólnikach czy kliszach zużytych, lecz na konkretach samodzielnie wypracowanych.

Ta poezja – dzięki „prostemu” mówieniu o rzeczach ostatecznych, zyskuje walor uniwersalny. Wymiar uniwersalny spoza rewirów marketingu plastikowych dawców porad „co, jak, kiedy i dlaczego”.

Reasumując: warto zwrócić uwagę na ten debiut. Bo wiele obiecuje – niebanalnym językiem, namysłem, świeżą refleksją i świadomą rezygnacją z panoszącej się w najmłodszej współczesnej poezji pustej „nowomowy”. A napięcie liryczne jej strof cechuje rzadko dziś spotykany autentyzm.

Cała recenzja na stronie „Latarni Morskiej”:

http://latarnia-morska.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=968%3Aqstop-klatkaq-hanny-dikty&catid=40%3Aport-literacki&Itemid=64&lang=pl

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

„Funeralis bez pompy” – recenzja Weroniki Górskiej w „artPapierze”

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

Tworząc dojrzałą, ustabilizowaną osobowość, bohaterka tomu Dikty, zgodnie z teoriami genderowymi, wykształca w sobie zarówno cechy kobiece, jak i męskie. Mimo że „maluje rzęsy” („Mężczyzna z lustra”), ma też w sobie siłę i stanowczość „twardego faceta” („Mężczyzna z lustra”).

Bardzo interesujące okazują się nawiązania poetki do książek, filmów, obrazów. Aluzje do dewizy Scarlett O’Hary: „Pomyślę o tym jutro” („Lunaparki”) czy do ubezwłasnowolnienia pacjentów szpitala psychiatrycznego z „Lotu nad kukułczym gniazdem” („W kolejce po lobotomię”) nadają wierszom autorki „Stop-klatki” dodatkowego smaczku, pozwalają na wielopoziomową interpretację.

„Stop-klatka” to bardzo dojrzały, przemyślany debiut, obok którego nie sposób przejść obojętnie. Zapis oswajania traumy śmierci, dorastania, poczucia wyobcowania i nieudanych związków w wydaniu Hanny Dikty okazuje się nasycony silnymi emocjami, a zarazem doskonały artystycznie.

Cała recenzja dostępna na stronie „artPapieru”:

http://artpapier.com/?pid=2&cid=17&aid=3312

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

„Dolorosa existentia” – recenzja Leszka Żulińskiego w „Twoich Wiadomościach”

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

W dobie postmodernistycznej polifonii koncerty indywidualizmu twórczego bywają czymś zdumiewająco pięknym i odkrywczym. Gdy wsłuchuję się w „skrzypce” Dikty, czuję się podekscytowany jak meloman. Choć ona gra raczej jesienne nokturny, a nie wiosenne, skoczne canzony.

Jak to ostatnio bywa w nowej poezji – wszystko sprowadza się do języka, który już nie szuka wzorców, powinowactw ani zadomowionych od dawna poetyk (o czym wspomniałem na początku tej recenzji). Dikta posiada „ton”, po którym jest rozpoznawalna.

Dlatego też twierdzę, że świat Hanny Dikty jest światem dramatycznym, osobnym, pełnym autonomicznych refleksji i klimatów, przejmującym w swych ciemnych wizjach i dekoracjach, budujących nastroje, które po tej lekturze w nas pozostaną.


Cała recenzja dostępna na stronie „Twoich Wiadomości”:

http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/uwaga-%C5%9Bwietny-debiut

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop

Posłowie książki „Stop-klatka” autorstwa Dawida Junga

30 sierpnia 2012 | Autor : Hanna Dikta

„Stop-klatka” jest opowieścią o relacjach córki z matką, o śmierci jednej z nich, o codzienności, żalu i metafizyce. Śmierć skadrowana przez poetkę gdy trzeba zniszczyć po bliskiej osobie okulary, Biblię i listy pisane z hospicjum posiada wiele wymiarów, choć na pierwszym planie trwa się tylko oddzielonym granicą koloru. Dla bohaterki stop-klatka zatrzymała się na dziewiętnastym roku życia, kiedy była świadkiem wynoszenia zwłok matki: „Potraktowali ją jak mebel, zniszczony stolik pod telewizor./ Może słusznie: włosy, które wypadły z prześcieradła,/ nie były przecież prawdziwe”. Od tamtej chwili „Nie ma teraz, jutro: zawsze jest przedwczoraj./ W ciele trzydziestolatki zabawna karlica”. Ta książka jest swego rodzaju poetyckim pamiętnikiem, silva rerum o dorastaniu bez kobiecego wzorca, szukaniu własnego języka i tożsamości, budowaniu relacji z mężczyznami. „Zamiast pocałunku – seks, zamiast snu – drzemka na peronie”.

Dikta prowadzi ciekawą i ryzykowną grę z czytelnikiem, jej Gestalt jest niespokojny, posiada kilka przeplatających się kobiecych natur – od kobiety z obozu piątego tańczącej kadosh, branej wcześniej w szpitalnej toalecie po retrospekcję z dziewczynką w komunijnej sukience. Na tle najnowszych kobiecych debiutów poetyckich Diktę wyróżnia indywidualne spojrzenie na historiozofię, remiks kultur, świadome kontrastowanie tradycji i ponowoczesności („Bywam obiema, zwęgloną Dorą i przechrztą Rachelką” z wiersza „Podwójna”). Dikta jest również wnikliwym obserwatorem namiętności do sztuki powielającej szaleństwo, jak w ironicznym wierszu „Kochała tylko van Gogha”, w którym pani od polskiego w przyciasnym gorsecie nuciła w autobusie pastorałkę i „namalowała Słoneczniki/ śliną na kasowniku”. Stąd może szukanie przez bohaterkę ratunku w lunaparkach i cudzych pamiętnikach, drobna celebracja własnej empatii.

Jedną z motoryk „Stop-klatki” jest częsty powrót do stanów granicznych czy ukazywanie w nowych kontekstach przedmiotów posiadających dłuższą żywotność od nas. Przywołana wcześniej peruka matki pojawi się później przy okazji intymnych relacji z mężczyzną, który „prosił, żeby go w niej kochała.// Przyglądając się swojemu odbiciu w szybie, pomyślała,/ że z profilu coraz bardziej przypomina matkę”. Hanna Dikta stworzyła bohaterkę transgresyjną, przekraczającą granice kultury i zastanych schematów, wielowymiarową, reinterpretującą śmierć. Niniejszym debiutem polska poezja funeralna wzbogaciła się o dojrzałą poetkę, która w intymny sposób potrafi mówić o sprawach najważniejszych – miłości i przemijaniu.

  • Facebook
  • Twitter
  • Śledzik
  • Blip
  • Google Buzz
  • Spinacz
  • Wykop